Czy to Ĺźycie jest miĹoĹciÄ , czy to miĹoĹÄ Ĺźyciem?
http://64.233.183.132/sea...lient=firefox-a lub http://www.cukiernictwo.e...-2006-2059.html
...
Zwolennicy wprowadzenia zakazu
powołują się na przykłady krajów
europejskich, gdzie takie ograniczenia istnieją. Nie-
mal całkowity zakaz handlu w niedzielę obowiązuje
w Belgii, Niemczech i Austrii, a w wielu innych kra-
jach europejskich niedzielny handel jest wprawdzie
dozwolony, ale często z ograniczeniami. W Wielkiej
Brytanii małe sklepy o powierzchni handlowej do
280 m kw. mogą w niedziele i święta handlować bez
ograniczeń, zaś duże, jak supermarkety – tylko przez
6 godzin. Również w Szwecji w takie dni krócej są
czynne sklepy spożywcze, domy towarowe, centra
handlowe, hiper- i supermarkety.
Natomiast na Słowacji w niedziele i święta jest za-
mknięta zdecydowana większość małych sklepików,
a otwarte są wszystkie supermarkety. Nie regulują
tego żadne przepisy. Słowaccy handlowcy korzystają
na tym, że zakaz niedzielnego handlu obowiązuje za
słowacko-austriacką miedzą. We Włoszech handel
w niedziele jest dozwolony tylko częściowo: otwarte
są wielkie centra oraz domy handlowe i niektóre
sklepy. Za wprowadzeniem zakazu handlu w niedzie-
le opowiada się włoski Kościół. Natomiast w Bułgarii
w niedziele otwarte są zarówno hipermarkety, jak
i małe osiedlowe sklepiki oraz stragany na bazarach.
Nie pracują tylko drogie butiki, sklepy jubilerskie,
mniejsze sklepy z artykułami gospodarstwa domo-
wego i meblami.

7.04.2008r.
http://www.slate.com/id/2188240/
In a recent night-shift ad, Hillary Clinton promised that she would work hard to help workers who toil after hours. Barack Obama, for his part, has issued a call for relief for people "juggling work and parenting." The candidates' concern about the demands of employment comes at a time when businesses increasingly try to stay open for most of the hours of the day, seven days a week. While keeping our shopping malls abuzz, these frenetic routines also make it harder for workers to get the weekend off to relax or spend time with their families. The ramped-up pace is due in part to the success businesses have had in attacking laws that improve workers' lives—like mandatory-closing laws, which require many stores to close on Sundays or holidays.
Mandatory-closing laws sound, yes, like another name for "blue laws," the Colonial-era restrictions in the name of morality that also closed stores on Sunday (and even banned frivolous dress). Their original purpose was to encourage church attendance. Because of this history, these laws are often still thought of as paternalistic intrusions that impose one Christian version of morality. It doesn't help that they had a brief resurgence during the teetotaling era of Prohibition, courtesy of the temperance movement. But mandatory-closing laws have since shed their old cloak and taken on a new purpose: protecting the interests of workers who otherwise could not rely on a regular, guaranteed day off.
...

24.11.2005r.
http://waldemar-zyszkiewi...d=372&Itemid=58
Nigdy w niedzielę
Druk nr 462, zawierający „projekt ustawy o zmianie ustawy z dnia 26 czerwca 1974 – Kodeks pracy”, nosi datę 16 grudnia 2005. Nowelizację zgłosili posłowie Ligi Polskich Rodzin, którzy reprezentantem grupy wnioskodawców w parlamentarnych pracach nad projektem ustawy uczynili posła Andrzeja Mańkę. Wśród 27 podpisów pod projektem tej nowelizacji Kodeksu pracy, znajdziemy m. in. nazwiska Krzysztofa Bosaka, Janusza Dobrosza, Gabrieli Masłowskiej, Radosława Pardy, Daniela Pawłowca, Anny Sobeckiej, Ewy Sowińskiej, Rafała Wiecheckiego, Wojciecha Wierzejskiego, a także posła sprawozdawcy. Jak napisano w uzasadnieniu: „projekt zmierza do usunięcia możliwości przymuszania i wykorzystywania do pracy w niedziele i święta coraz to nowych grup pracowników na podstawie nieprecyzyjnych przepisów Kodeksu pracy”.
Głos Solidarności
10 marca 2006 do Sekretariatu Marszałka Sejmu RP wpłynęła autopoprawka
do projektu tej nowelizacji zgłoszona przez posła sprawozdawcę. Miała ona na celu, „usunięcie nieścisłości, jakie wystąpiły w pierwotnej wersji projektu”. W tamtym czasie, Biuro Studiów i Ekspertyz Kancelarii Sejmu przygotowało ekspertyzy dotyczące zgodności przedłożonego projektu z przepisami prawa Unii Europejskiej. Natomiast opinie dotyczące projektowanej nowelizacji przesłały do Kancelarii Sejmu: Konfederacja Pracodawców Polskich, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, Forum Związków Zawodowych oraz NSZZ Solidarność.
...

8.11.2008r.
http://www.radiovaticana....lo.asp?c=243512
W Parlamencie Europejskim nie wolno dyskutować o niedzieli jako dniu wolnym od pracy. Przewodniczący parlamentarnej komisji ds. zatrudnienia i spraw społecznych Jan Andersson nie dopuścił do głosu parlamentarzystów, którzy do dyrektywy o czasie pracy chcieli wprowadzić poprawkę mówiącą o tym, że dniem wolnym z zasady powinna być niedziela. Przedstawiciele trzech partii przypomnieli, że wolna niedziela umożliwia zaspokajanie potrzeb duchowych obywateli, a także pogłębianie więzi rodzinnych, ponieważ w tym dniu niemal wszystkie placówki oświatowe są zamknięte i dzieci pozostają w domu. Zauważono również, że w firmach, w których niedziela jest dniem roboczym, pracownicy o wiele częściej chorują i korzystają ze zwolnienia lekarskiego.
Decyzją władz parlamentu, które nie dopuściły do dyskusji na ten temat, oburzona jest Komisja Episkopatów Wspólnoty Europejskiej COMECE. Jej sekretarz generalny ks. Piotr Mazurkiewicz zachęcił parlamentarzystów, by korzystając ze wszystkich przysługujących im praw, zabiegali o parlamentarną debatę na temat wolnej niedzieli.
kb/ comece

14.11.2008r.
http://ekai.pl/europa/?MID=16741
...
Podstawą tej postulowanej zmiany stylu życia powinna stać się cnota umiarkowania. „Do chrześcijan należy przekonanie swych współobywateli, że umiarkowanie może być synonimem jakości życia i szczęścia, gdyż pozwala odróżnić to, co istotne, od tego, co zbyteczne” – uważają biskupi państw członkowskich UE.
W tym duchu zaapelowali oni o szacunek dla niedzielnego odpoczynku jako podstawy europejskiego modelu społecznego i czynnika równowagi między pracą i życiem rodzinnym. W ostatnich latach niedziela została zagrożona w prawodawstwie państw członkowskich ze względu na liberalną politykę konsumizmu. W kontekście obecnego kryzysu gospodarczego biskupi wezwali eurodeputowanych do wpisania niedzieli jako dnia odpoczynku w dyrektywę o czasie pracy, nad którą w połowie grudnia ma głosować Parlament Europejski.
Odnosząc się do sytuacji chrześcijańskich uchodźców z Iraku, biskupi wezwali UE do uznania istotnej roli, jaką chrześcijaństwo odegrało w tradycji i historii narodu irackiego oraz do nieustannego podejmowania w rozmowach z rządem tego kraju sprawy tamtejszej wspólnoty chrześcijańskiej, zagrożonej wyginięciem, i innych mniejszości religijnych.
...

5.12.2008r.
http://waldemar-zyszkiewi...d=375&Itemid=58
Mogłoby się wydawać, że przynajmniej w Europie sprawa dnia poświęconego
na wypoczynek po pracy w cyklu tygodniowym nie powinna przysparzać żadnych problemów. Na kontynencie, którego cywilizacyjna odrębność została ukształtowana przez wiarę w Chrystusa, na którym od kilkunastu wieków dominował katolicyzm i gdzie do dziś zdecydowaną większość stanowią państwa chrześcijańskie lub pochrześcijańskie wyjątkowa pozycja niedzieli powinna być solidnie ugruntowana.
Pierwszy dzień tygodnia, dla chrześcijan pamiątka Zmartwychwstania Pańskiego, dla innych obrosły długowieczną tradycją dzień świąteczny, wolny od pracy – któż mógłby chcieć kwestionować wyjątkowy charakter niedzieli?
Francuski kalendarz rewolucyjny obowiązywał zaledwie trzynaście lat, od roku 1793 począwszy, i nie przypadł go gustu nawet Francuzom. Nic dziwnego, zamiast niedziel świętowano wtedy ostatni dzień każdej z trzech dekad, na jakie zostały podzielone miesiące, pięć dni uzupełniających pod koniec roku, a raz na cztery lata dodatkowo tzw. dzień rewolucji.
Energożerność i multikulturowość
Zastąpienie tygodni dekadami w istotny sposób zmniejszyło liczbę dni wolnych od pracy. Już po dziewięciu latach nastąpił powrót do świętowania niedzieli. A od 1 stycznia 1806 decyzja Napoleona przywróciła znów kalendarz gregoriański. Epizodyczna próba powrotu do rewolucyjnej miary upływu czasu podczas Komuny Paryskiej w 1871 nie miała żadnego znaczenia praktycznego. Niedziela przetrwała rewolucyjny eksperyment francuski.
Można się więc zastanawiać, dlaczego u progu trzeciego tysiąclecia po Chrystusie w praktycznych i pozbawionych katolickiego fundamentalizmu państwach, takich jak Niemcy czy Austria pojawił się znaczący ruch społeczny na rzecz wolnych niedziel. Ale czy to rzeczywiście takie zaskakujące? Sceptycyzmu wobec zasady,
że niedziela powinna zostać niekwestionowanym dniem wypoczynku, lepiej nie formułować głośno przy pracownikach handlu, komunikacji, wszelkiego rodzaju służb
i tych wszystkich, których zawodowe losy wiążą się z pracą w ruchu ciągłym.
Dziś zagrożeniem dla świątecznego charakteru niedzieli jako dnia wolnego
od pracy jest przede wszystkim przeobrażony kształt naszej cywilizacji: przyśpieszenie tempa życia, wymogi procesów technologicznych, podtrzymywanie w gotowości ogromnej infrastruktury, konieczność ciągłej produkcji i dystrybucji energii. Windy w wysokościowcach, gadżety elektroniczne, adwentowe oświetlenie miast, przysłowiowa ciepła woda płynąca z kranu... Przyjemnie posłuchać ulubionej muzyki z mp3, pojechać samochodem za miasto czy wyciągnąć coś smacznego z lodówki – ale to wszystko, oprócz wymiernego obciążenia finansowego dla konsumenta, oznacza również konieczność pracy w systemie zmianowym dla ogromnej liczby osób, niezbędnych
dla podtrzymywania ustawicznej sprawności całego systemu.
...
W połowie października 2008 w stolicy Austrii odbyło się cykliczne spotkanie grupy roboczej „Wiedeński dialog”, w którym wzięli udział związkowcy sektora handlu
z Chorwacji, Czech, Słowacji, Słowenii, Węgier, Polski oraz oczywiście gospodarze. Austriackie Przymierze na rzecz Wolnej Niedzieli oraz Ministerstwo Spraw Socjalnych
i Ochrony Konsumentów Austrii przygotowały dla uczestników tego spotkania seminarium pod znamiennym tytułem „Niepewne czasy”.
Obrady poświęcono głównie problematyce zatrudnienia w warunkach niepewnych oraz problemowi pracy w niedzielę. Samozatrudnienie, umowa o dzieło, umowa-zlecenie, praca w niepełnym wymiarze, utożsamiane przez organizatorów
z pracą w warunkach niepewnych – to zjawiska dobrze znane we wszystkich krajach regionu, nie tylko w Polsce. Ale nad Dunajem dyskutowano również o podpisaniu sektorowej umowy ramowej, określającej minimalne standardy zatrudnienia w handlu w ramach państw UE.
Natomiast o powadze, z jaką potraktowano problem pracy w niedzielę, świadczy choćby lista gości, którzy wzięli udział w seminarium. Oprócz związkowców, byli tam przedstawiciele świata nauki, działacze przymierzy na rzecz wolnej niedzieli
z innych krajów europejskich, a także minister Spraw Socjalnych i Ochrony Konsumentów Erwin Buchinger, Franz Georg Brantner, przedstawiciel austriackiej federacji związków zawodowych GPA-djp oraz Jego Ekscelencja biskup
Ludwik Schwarz.
Naukowe, socjologiczne ujęcie problematyki skonfrontowano z relacjami gości
z Polski, Niemiec, Czech, Słowacji, Chorwacji i Słowenii, którzy przedstawili prowadzone w swych krajach działania na rzecz wolnej niedzieli. Wymiernym efektem naddunajskiego seminarium stała się rezolucja, podpisana przez biskupa Schwarza oraz przedstawicieli zaproszonych państw. Przyjęty nad Dunajem dokument wzywa unijne władze do uzupełnienia Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej (2003/88/WE), o zdanie, które określiłoby niedzielę jako zwyczajowy dzień wolny
od pracy.
...
Ranga niedzielnego wypoczynku potęguje się wraz ze wzrostem elastycznego czasu pracy. Trudno też wątpić, że niedziela stwarza znacznie dogodniejsze warunki
do odpoczynku niż inne dni tygodnia. Tym bardziej, że w prawie unijnym są już partykularne, incydentalne zapisy w sprawie niedzieli jako ogólnie obowiązującego dnia wolnego od pracy oraz jako dnia odpoczynku dla dzieci i młodzieży. Nie bez przyczyny w Europie obowiązują też istotne ograniczenia transgranicznego transportu ciężarowego w tym samym czasie.
Powiedzmy wprost: jeśli ojciec będzie miał wolną środę, a pracująca matka
na przykład wolny poniedziałek, to oboje zostaną pozbawieni okazji, żeby oddziaływać wychowawczo na własne dzieci oraz nacieszyć się sobą. Samo współzamieszkiwanie
nie wystarczy, aby móc mówić o rodzinie.
Niedzielny odpoczynek – głosi wiedeńska rezolucja – dobrze służy rodzinie, sąsiedztwu oraz samemu pracownikowi, sprzyja pielęgnowaniu przyjaźni, spotkaniom towarzyskim, kontynuowaniu nauki, poświęceniu się sztuce czy praktykom religijnym. Pozostaje też warunkiem koniecznym udziału w działalności społecznej lub politycznej, co uznaje się przecież w krajach UE za istotne wartości wspólnotowe.
Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Krajowego Banków, Handlu
i Ubezpieczeń, jest przekonany, że wbrew chętnie popularyzowanym przez media opiniom menedżerów super i hipermarketów rezygnacja z handlu w niedzielę nie wpłynie ujemnie na obroty firmy ani nie zmniejszy zatrudnienia w tym sektorze.
– Przed niedzielą, świętami czy długim weekendem obroty handlowców rosną znacząco, bo licząc się z niecodzienną sytuacją zapobiegliwi klienci kupują zwykle trochę na wyrost. To znany i dobrze opisany przez naukowców fenomen – mówi przewodniczący Bujara. Przypomina też wyniki ankiety Eurofundu, z których wynika,
że prawdopodobieństwo choroby oraz problemów z nieobecnością w pracy w instytucjach czy firmach, gdzie pracuje się w soboty i niedziele, jest o 30 proc. wyższe niż tam, gdzie od zatrudnionych nie wymaga się pracy w weekendy.
„Tygodnik Solidarność” nr 49, z 5 grudnia 2008

14.12.2008r.
http://www.tvp.info/news....directory=17099
Europejscy biskupi zaapelują do Parlamentu Europejskiego o ustanowienie niedzieli dniem wolnym od pracy – dowiedział się serwis internetowy tvp.info.
Odpowiednie stanowisko wydała Komisja Episkopatów Wspólnoty Europejskiej, której przedstawiciele lobbowali w tej sprawie w euoroparlamencie. Z jakim efektem? Okaże się 17 grudnia, kiedy odbędzie się głosowanie w sprawie dyrektywy dotyczącej czasu pracy. Biskupi mają poparcie części europosłów. – Zgłosiliśmy w tej sprawie dwie poprawki – mówi serwisowi tvp.info eurodeputowany Konrad Szymański (PiS). Pod projektem podpisało się ponad 40 deputowanych. Argumentują, że wolna niedziela przyczyni się do polepszenia zdrowia pracowników i poprawy jakości życia rodzinnego, da też „możliwość wypełnienia potrzeb duchowych”. Deputowani powołują się przy tym na badania, które dowodzą, ze wśród pracowników pracujących w niedzielę odnotowuje się więcej przypadków korzystania ze zwolnień lekarskich niż wśród tych, dla których ostatni dzień tygodnia jest dniem wolnym.
Poparcie dla pomysłu, obok katolickich biskupów, także organizacja zrzeszająca kościoły protestanckie i prawosławne (CEC). Zapis o wolnej niedzieli był już w 1993 r. w dyrektywie o czasie pracy, ale usunięto go po orzeczeniu unijnego Trybunału Sprawiedliwości, który uznał to rozwiązanie za niezgodne z przepisami UE.
Jak przypomina ekspert prawny Konferencji Episkopatów Wspólnot Europejskich (COMECE) Thomas Pickartz w wielu krajach Europy niedziela jest już dniem wolnym od pracy. – W Niemczech wolna niedziela jest zapisana w konstytucji, wolne mają też Austriacy, Hiszpanie, Belgowie, Francuzi czy Portugalczycy – wymienia Pickartz. – Ale są też takie kraje jak Szwecja, Dania, Polska i Wielka Brytania, gdzie sytuacja jest odwrotna. Na wyspach brytyjskich aż jedna czwarta wszystkich pracowników pracuje co niedzielę – zaznacza Pickartz.
Karolina Woźniak

15.12.2008r.
http://www.pardon.pl/artykul/7183
Katoliccy biskupi chcą nas uszczęśliwić nową inicjatywą. W niedzielę nic nie ma prawa być otwarte. W imię "możliwości wypełnienia potrzeb duchowych". Nawet, jeśli ktoś ich nie ma. Albo ma... niekatolickie.
W środę w Parlamencie Europejskim będzie głosowana dyrektywa dotycząca czasu pracy. Jak podaje TVP Info, europejscy biskupi stworzyli projekt, by zapisać w niej zakaz pracy w niedziele. Popiera go 40 europosłów.
Biskupi są zdania, że zakaz "poprawi zdrowie pracowników i jakość życia rodzinnego". Dlatego chcą decydować za pracowników, kiedy i ile wolno im pracować. Dla ich dobra. Bo owieczki, jak wiadomo, nie wiedzą, co dla nich dobre.
Oczywiście katolicki projekt popiera europoseł Konrad Szymański z PiS. Jemu podobni argumentują, że praca w niedziele odbiera "możliwość wypełnienia potrzeb duchowych".
...

18.12.2008r.
http://www.radiovaticana....lo.asp?c=253293
Rozczarowanie z powodu niedopuszczenia do dyskusji w Parlamencie Europejskim o niedzieli jako dniu świątecznym wyraziła Komisja Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE). Dyskusja taka miała się odbyć w ramach debaty o unijnej dyrektywie w sprawie organizacji czasu pracy w krajach członkowskich UE. Decyzję o niedopuszczeniu do wymiany opinii na ten temat podjął przewodniczący parlamentu Hans-Gert Poettering.
W wydanym w związku z tym oświadczeniu sekretarz generalny COMECE ks. Piotr Mazurkiewicz wyraził ubolewanie, że z dyskusji zrezygnowano z przyczyn proceduralnych. Propozycję poprawki o włączeniu do dyrektywy wskazania o niedzieli jako zasadniczym dniu wolnym od pracy podpisało ponad 40 eurodeputowanych z różnych ugrupowań. Postulat ten poparły Kościoły oraz wiele organizacji społecznych i rządów. Zwracano uwagę, że dyrektywa ma w założeniu normować czas pracy w taki sposób, by chronić życie rodzinne. „To jest niekonsekwencja i stracona okazja, biorąc pod uwagę, jak wielu obywateli oczekuje dziś Europy socjalnej, która chroniłaby pracowników i ich rodziny” – napisał ks. Mazurkiewicz. COMECE apeluje także do Kościołów, związków zawodowych i organizacji obywatelskich o dalszą mobilizację i zabieranie głosu w kwestii należącej do podstawowych praw społecznych.
tc/ comece

19.12.2008r.
http://www.fronda.pl/news...i_nie_dyskutuje
W Parlamencie Europejskim wiele się mówi o Europie socjalnej, ale nie dopuszcza się nawet do dyskusji nad wprowadzeniem wolnej od pracy niedzieli. - To niekonsekwencja - ubolewa sekretarz generalny COMECE ks. Piotr Mazurkiewicz.
Dyskusja o ustanowieniu niedzieli dniem wolnym od pracy miała odbyć się w ramach debaty nad dyrektywą o organizacji czasu pracy w krajach UE. Przewodniczący parlamentu Hans-Gert Poettering zadecydował jednak, że dyskusji na ten temat jednak nie będzie.
Propozycję poprawki do dyrektywy, która wprowadzałaby zapis o niedzieli wolnej od pracy, podpisało ponad 40 eurodeputowanych z różnych ugrupowań. Postulat ten poparły także Kościoły i organizacje społeczne. Zwracano uwagę, że dyrektywa ma normować czas pracy tak, by chronić życie rodzinne, a przez to społeczne.
Rozczarowanie z powodu niedopuszczenia do dyskusji w Parlamencie Europejskim wyraziła Komisja Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE) - donosi Radio Watykańskie. W wydanym oświadczeniu sekretarz generalny COMECE ks. Piotr Mazurkiewicz ubolewa, że z dyskusji zrezygnowano z przyczyn proceduralnych.
- To jest niekonsekwencja i stracona okazja, biorąc pod uwagę, jak wielu obywateli oczekuje dziś Europy socjalnej, która chroniłaby pracowników i ich rodziny – napisał ks. Mazurkiewicz. COMECE apeluje także do Kościołów, związków zawodowych i organizacji obywatelskich o dalszą mobilizację i zabieranie głosu w kwestii należącej do podstawowych praw społecznych.
AJ/ Radio Watykańskie

Darmowy hosting zapewnia PRV.PL